Pani K – Cztery

Pani K – Cztery

Glyjski patrzył na pustą tablicę korkową. Wszystkie notatki leżały rozrzucone na podłodze. Lewym butem stał na dzisiejszym wydaniu Kuriera Porannego. Dziennikarze przestali wymyślać kreatywne nagłówki, bo najbardziej poczytnym było jedno słowo.

Prawko

Prawko

– Tu i tu. Jeszcze tu – urzędniczka wskazała, gdzie postawić podpis. Zlustrowała petenta ostatni raz i poszła do wielkiej szafy. Wróciła z dokumentami. – Proszę. Prawo latania ważne przez trzy lata. Po trzech latach, ze względu na wadę wzroku, kolejne badania.

Pani K – Dwa

Pani K – Dwa

Mężczyzna upił łyk kawy. Podwójne espresso przyjemnie przepaliło przełyk. Zakaszlał, gdy żołądek ścisnął mu się w cichym proteście przeciwko kofeinie na czczo. Przygotowane leki leżały na talerzyku przy czajniku.