Pani K – Dwa

Pani K – Dwa

Mężczyzna upił łyk kawy. Podwójne espresso przyjemnie przepaliło przełyk. Zakaszlał, gdy żołądek ścisnął mu się w cichym proteście przeciwko kofeinie na czczo. Przygotowane leki leżały na talerzyku przy czajniku.

Dwa metry pod ziemią

Dwa metry pod ziemią

Chmury przesłoniły gwiazdy. Wzdłuż murów kościelnych szły trzy postacie. Każda w jednej ręce trzymała pochodnię, a w drugiej łopatę. Ubrane były w ciemne płaszcze z kapturami zakrywającymi twarze. Dróżka za kościołem prowadziła na cmentarz. Sylwetki przekroczyły bramę. Oświetlały sobie drogę między kamiennymi grobami.

Sieć

Sieć

Tekla odłożyła druty. Sweter dla jej dzisiejszego gościa był gotowy. Rozejrzała się po przytulnym salonie. Wszystko dokładnie wysprzątała. Poprawiła kapcie, wstała i poszła do kuchni. Powiesiła prezent przy drzwiach prowadzących na zewnątrz, wprost do jesiennego ogrodu.W powietrzu pachniało opadającymi liśćmi i rosnącymi grzybami.