Być jak Indie J.

To opowiadanie napisałam na jeden z wielu konkursów Sweek. Nie udało się wygrać, ale może ktoś z was jeszcze nie czytał tej historii.

Być jak Indie J.

Pod taflą wody kryły się ruiny miasta. Przez wyrwę w sklepieniu jaskini wpadały promienie wschodzącego słońca. Światło odbijało się od złotych murów na dnie jeziora, przez co wnętrze groty było jasne. Spokój pradawnej świątyni zakłóciły głosy i szum. Do środka wleciał mały dron i zaczął krążyć tuż ponad powierzchnią.

— Trochę wyżej, bo wpadnie do wody — starszy mężczyzna obstrofował operatorkę drona.

Ekipa archeologów rozstawiała sprzęt naokoło wejścia do jaskini.

— Panie profesorze, to nie jest mój pierwszy lot — wyszczerzyła się dziewczyna. — Wzięliście mnie tu dlatego, że wygrałam mistrzostwa.

— I wszystkim muszę o tym przypominać — burknął chudy chłopak zajmujący się zabezpieczaniem lin.

— Nasz przewodnik wspominał coś o pradawnym źle, mogą to być jakieś wyziewy gazu, uważajcie.

— Ta jest, psorze — dwójka asystentów rozkładająca antenę i komputery przesunęła stoliki bliżej skraju dżungli.

Trzy pozostałe osoby z grupy badaczy zajęte były rozstawianiem emiterów ultradźwięków, zabezpieczających przed dzikimi zwierzętami.

— Podleć bliżej tej kopuły — profesor wskazał punkt na ekranie. — Te glify wyglądają obiecująco. Są w idealnym stanie. Przygotujcie sondę, trzeba ją zanurzyć.

— Wyciągnąć drona?

— Posadź go na jakiejś półce skalnej, chyba starczy akumulatora?

Operatorka posadziła mały kopter na skraju jeziora. Odłożyła kontroler na stole obok przekaźnika i sięgnęła po ten od sondy. Na ekranie idealna tafla wody zadrżała.

— Dawać mi to cudeńko! Wyślę je w podróż wprost do jądra ciemności — zaśmiała się i usiadła po turecku na środku prowizorycznego obozu.

— Ale ty wiesz, że to co innego znaczy? — chudy skomentował przyczepiając sondę do żyłki. — Kto mnie będzie asekurował?

— Nie potrafisz wrzucić spławika bez niańki? — jedna z badaczek podeszła do uprzęży.

Przypięli się oboje i chudy podszedł na skraj wyrwy.

— Dżesika, Brajan, odsuńcie się trochę — obstrofował ich profesor. — Widzieliście na kamerze, że skała tam jest wyjątkowo cienka. Sonda zabezpieczona? To wrzućcie ją i wracajcie na swoje stanowiska.

Wykonali polecenie. Chwilę później mała sonda wpadła z pluskiem do wody.

— No, to pokaż co w sobie masz — operatorka uruchomiła silniki.

Sonda wpłynęła głębiej między mury świątyni. Każdy glif na ścianie połyskiwał odbijając światło.

— Karina, ruchy, do głównej wieży.

Operatorka skręciła sondę. W tym momencie woda zabulgotała i obraz z kamery znikł.

— No co jest? Seba, ładowałeś baterie?

— Pewnie. Zrestartuj to zadziała.

Dziewczyna uruchomiła ponownie system, ale kontroler zgubił sygnał sondy. Profesor nakazał, żeby wykorzystali kolejną. Gdy Brajan szykował urządzenie, ziemia się zatrzęsła.

— Sejsmograf?

Sebastian sprawdził odczyty i pokręcił głową.

— Wszystko w porządku.

Karina mruknęła pod nosem niezadowolona i bez pytania wróciła do oblotu dronem. Zrobiła nim kilka kółek w poszukiwaniu zepsutej sondy. Jednak w miejscu, gdzie wydawało jej się, że się popsuła, jej nie było. Podleciała bardzo nisko, tuż nad wodę. Znowu wstrząs. Woda zaczęła falować. Część z fal zdołało obmyć kopter.

— Szlag! — zaklęła dziewczyna, gdy straciła kolejne urządzenie.

Kolejny wstrząs otworzył pękniecie. Rozpoczynało się od wejścia do groty, a kończyło na krawędzi obozu. Przerażeni badacze nie zdążyli nic zrobić, gdy ziemia pod nimi się otworzyła.

— Łoooo, ale miałem tripa — Sebastian wstał ostrożnie z podłogi i popatrzył po reszcie stłoczonej w ciasnym pokoju akademika.

— Aż się ziemia trzęsła — mruknęła Karina i wybiegła do łazienki.

3 thoughts on “Być jak Indie J.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.