Sieć

Tekla odłożyła druty. Sweter dla jej dzisiejszego gościa był gotowy. Rozejrzała się po przytulnym salonie. Wszystko dokładnie wysprzątała. Poprawiła kapcie, wstała i poszła do kuchni. Powiesiła prezent przy drzwiach prowadzących na zewnątrz, wprost do jesiennego ogrodu.W powietrzu pachniało opadającymi liśćmi i rosnącymi grzybami.

Wolność

Wyjęła telefon z pokrowca. Gdy na zegarze pojawiła się godzina dwudziesta, kreski zasięgu spadły do zera. Przypięła mikrofon i włączyła nagrywanie. Szybko schowała telefon, gdy kamera na rogu budynku zwróciła się w jej stronę. Narzuciła kaptur na głowę, włożyła ręce w kieszenie i dołączyła do bezimiennego tłumu na chodniku. Każdy starał się nie zwracać na

Piękne wnętrze

– Cześć śliczna! Jeśli nie boisz się dzikich bestii, wiesz, gdzie kliknąć – nadgarstek zaczynał jej drętwieć od przerzucania wyświetleń. Zerknęła na zegarek. Do koncertu została godzina, a dalej nie miała wybranej randki. Zastanawiała się, czy nie rozszerzyć kryteriów płci, ale do tej pory spotykała się tylko z mężczyznami cis. Jeszcze jedna propozycja i się

Na skraju

Poprawiła noktowizor. Wąski korytarz skąpany był w mleczno-zielonym świetle, tylko awaryjne czujniki poumieszczane w strategicznych punktach na ścianach i pod sufitem jarzyły się jaskrawo. Zrobiła krok, ciężki but zadudnił pustym echem, a cienka warstwa kurzu czy też pyłu, podniosła się dodając złowieszczą chmurę pod stopami. Zacisnęła mocniej dłoń na glocku. Druga buczała cicho, gdy nagrzewał

Pusta miska

Siedziała w kuchni wpatrzona w strużki deszczu spływające po szybie. Światło z żarówki malowniczo zakrzywiało się w wodzie. Poza lampą uliczną, na zewnątrz nie było żadnego oświetlenia. Irytujący szum chodzącej lodówki wywoływał niemiły odruch bębnienia palcami po stole. Tykający zegar informował o kolejnej minionej godzinie. Poprawiła się na niewygodnym stołku. Upiła łyk zimnej kawy. Usłyszała