Deklaracja mądrości

Deklaracja mądrości

Ja, niżej podpisany, świadomy praw i obowiązków wynikających z przedłużenia gatunku…

Kobieta przemknęła wzrokiem po dokumencie, zeskanowała podpis i porównała go w bazie danych. Anette Lewicki, 25 lat, testy przygotowawcze 87%, zezwolenie na jedno dziecko. Urzędniczka uśmiechnęła się do badanej oschle.
– Gratuluję, oby twoje pierworodne przyczyniło się do chwały ludzkości – zatwierdziła zezwolenie i podała dziewczynie kartę dostępową. – Masz do wyboru trzech dawców, z czego jeden mieszka w twojej okolicy i możecie zastosować metodę naturalną.
Dziewczyna wytrzeszczyła oczy, zawsze to robiły.
– Ale… ja mam partnera. Też przeszedł testy… – wyjąkała.
– Jeśli nie ma go na twojej liście, nie jest dla ciebie odpowiedni – powtórzyła po raz trzydziesty dziś kobieta. – Następny!
Norma obserwowała z niezdrową satysfakcją Anette, czekając aż dziewczyna zacznie się awanturować i zafunduje sobie wilczy bilet w jedną stronę na sterylkę. Jednak tamta skinęła posłusznie głową i ze smutnym uśmiechem odeszła od okienka. Może była mądrzejsza niż 87%, tylko podczas testu miała gorszy dzień. Kobieta uważała, że prawo było zbyt łagodne, pozwalając ułomnym poniżej 90% się rozmnażać. Niby te pięć procent poniżej były granicą bezpieczeństwa, by nie wysterylizować 90%, która akurat danego dnia wstała lewą nogą z łóżka, ale według surowej urzędniczki, prawo było za łagodne i dlatego poziom inteligencji społeczeństwa systematycznie spadał odkąd wprowadzono deklarację.
Kolejni petenci przechodzili przez gabinet bez większych incydentów. Nawet ci przeznaczeni do kastracji godzili się ze swoim losem karmieni wszechobecną propagandą. Norma też kiedyś wierzyła w to, co ją uczą na studiach medycznych. W końcu najważniejszy jest rozwój ogółu. I dla tego ogółu poświęciła obiecującą karierę naukową, po to, by stemplować paszporty. To było dawno temu, gdy wprowadzano system, a ona w niego za bardzo uwierzyła. Po trzydziestu latach pracy była kolejnym zgorzkniałym urzędasem decydującym o ludzkim losie bez zająknięcia.

K.A.K-C

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: