Jak piszę – moje inspiracje

Artyści lubią mieć swoje rytuały i zwyczaje. Zwłaszcza, gdy zasiadają do pracy. A przynajmniej w to chcą wierzyć oni sami i po części osoby postronne. Bo przecież muza, wena i te tamte. Faktem jest, że rutyna pozwala szybciej zasiąść do pracy. Ale nie wyobrażam sobie niczego nie zmieniać w mojej pracy twórczej. Są jednak pewne stałe elementy, bez których nie jestem w stanie nawet zacząć myśleć o pisaniu.

Jakaś forma nawodnienia lub jedzenia, najlepiej obie

Zaskakująco dobrze sprawdza się zwykła woda z cytryną i suszone owoce. W domu staram się nie mieć pod ręką słodyczy, bo sesja twórcza kończy się zjedzeniem całego opakowania. I o ile jest to mała tabliczka czekolady z bakaliami, to jeszcze może być. Gorzej, jak przede mną stoi świeże opakowanie ptasiego mleczka. Inaczej wygląda sprawa w kawiarni. Jakoś dobrze mi się siedzi wśród innych, gdy z jednej strony mogę się odciąć w gwarze, a z drugiej zawsze znaleźć jakąś inspirację. Ale tu musi być najbardziej wystrzałowy deser z najbardziej odpicowanym napojem. Jak czekolada na gorąco, to z pierniczkiem, bitą śmietaną i tęczową posypką. Jak kawa to taka z dużą ilością dodatków – dziwnych, jak np. syrop miętowy, który wywołał u paru osób wokół odruch wymiotny. A przecież jest słodki! To że kawa robi się zielona… Ale takie wypady zdarzają mi się rzadko, więc stosuję zasadę hulaj dusza piekła nie ma.

Medium do pisania

A tu to już różnie bywa. Na studiach pisałam na biletach, bo były akurat pod ręką. Na serwetkach czy nawet na papierze toaletowym też mi się zdarzało. Jak mam komputer, to piszę na nim, choć czasami wolę swój bullet journal (o którym jeszcze parę słów napiszę). Na telefonie też coś napiszę, jak akurat nie mam nic innego pod ręką. Więc jak widać, tu nie wykształciłam rytuału. I dobrze. Co ja bym zrobiła, gdybym była w stanie pisać tylko na 120g papierze w kropki. Przepisywanie to koszmar.

Dźwięki

Lubię słuchać muzyki. Zwłaszcza, gdy ułożę odpowiednią playlistę do opisywanej sceny. W tym celu idealnie sprawdza się Spotify, bo swoją playlistę mam zawsze ze sobą, wystarczą słuchawki do telefonu. No chyba, że siedzę w kawiarni, wtedy wystarczą mi dźwięki tła. Albo latem w ogrodzie. Takie monotonne hałasy pozwalają się idealnie skupić.

Imitację siedzenia w kawiarni można sobie odpalić na Coffivity – przydaje się każdemu, kto pracuje na open space i ma dość słuchania kolegów naokoło. Mówię z autopsji. Ale do pisania to za mało.

Ostatnio odkryłam, w sumie szukając jakichś ścieżek dźwiękowych na sesję RPG, Ambient Mixer. I póki co jestem zachwycona. Mamy dostępne playlisty hałasów, których jest tak dużo, że zdążyłam przesłuchać może z 50 ścieżek, każda o czym innym i nawet nie tknęłam procenta zawartości strony. Mamy do wyboru mnóstwo klimatów – od siedzenia przy ognisku, po bitwę kosmiczną. Znajdzie się wszystko na każdy możliwy temat. A ambienty mają to do siebie, że są tłem, czyli nie dekoncentrują, a tworzą klimat. Jedyny problem z Mixerem mam taki, że aplikacja często się zawiesza, ale zważywszy, że pisząc w terenie mam już ambienty z tła, to przeboleję stacjonarność Ambient Mixera.

Polecam też tę stronę wszystkim, którzy mają problemy ze snem. Jest kilka przyjemnych ambientów na noc.

9 thoughts on “Jak piszę – moje inspiracje

  1. Ja piszę zawsze z domu, ale w torbie mam zawsze notes by zapisać pomysł jeśli gdzieś mi coś wpadnie do głowy 😛 i słodyczy też unikam przy pisaniu

  2. Ilu twórców tyle podejść do tworzenia 🙂 Mi najlepiej się pracuje w ciszy i spokoju własnego pokoju na komputerze, gdzie łatwo mogę edytować tekst. Gdy nie mam jednak dostępu do takiego sprzętu, a coś do głowy wpadnie, w ruch idzie to co jest pod ręką, czyli zwykle telefon, jakiś zeszyt, albo karteczki samoprzylepne.

  3. Ja przy pisaniu koniecznie muszę mieć ze sobą jakiś napój, nie ma znaczenia, jaki dokładnie. A jeśli chodzi o robienie notatek – myśli, które przyjdą mi nagle do głowy zawsze zapisuję w telefonie.

  4. A ja piszę też na wszystkim, jak przyjdzie wena i znam te tysiące kartek, notatek na kompie, telefonie i dodatkowe zeszyty. Potem tylko to wszystko składać, ale ja poezję więc trochę łatwiej haha.

  5. Ja piszę jedynie bloga, ale najbardziej lubię ciszę i spokój, dlatego staram się pisać, jak nikogo nie ma w domu. Dźwięki generalnie mi przeszkadzają. A piszę najczęściej na komputerze, ale jak jakiś pomysł wpada do glowy to zapisuję na karteczkach, w Trello, czasami na telefonie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.