O „hiperprodukcji”, o której każdy musi coś powiedzieć

A skoro każdy, to ja też.

Oczywiście mowa o Koronie Królów. Jako, że obejrzałam maraton w Trzech Króli i stwierdzam, że za więcej podziękuję, skupię się na kilku początkowych odcinkach. Ale to wystarczy, żeby stwierdzić, czy chce się brnąć w serial czy nie.

„Fajny serial, ale powinien mieć przynajmniej 45 minut.”

I większy budżet. I więcej czasu na produkcję – a zwłaszcza na zebranie materiałów źródłowych. I mniej odcinków – np. 10 porządnie przygotowanych. Obecnie mamy telenowelę w stylu Klan, ale coś koło historii Kazimierza Wielkiego. Chociażby nieścisłości wśród postaci, bo w takiej formie lepiej to wygląda dla przeciętnego widza. Cudka była kochanką Kazimierza, z którą miał bękarta: Pełkę. W serialu? Rycerz Pełka ma córkę Cudkę, która jest dwórką. No ale dobra, może to inna Cudka i inny Pełka, ot, zbieżność imion. W końcu dużo ich nie mamy, a trzeba jeszcze obsadzić postacie epizodyczne.

„Poczekajmy do końca sezonu.”

No nie, szkoda mojego czasu. Wolę w tym czasie przeczytać rozdział książki. Aczkolwiek muszę przyznać, że serial ma jedną zasadniczą zaletę konstrukcyjną. Wystarczy włączyć telewizor, zająć się domem i od czasu do czasu zerknąć na ekran. Nic nie tracimy z fabuły, może trochę z drętwych dialogów, ale to nawet lepiej.

Właśnie, fabuła. Wiem, że na nią wpłynął budżet i dlatego jest tak a nie inaczej. Ale po dwóch odcinkach nudzi już siedzenie na tym nieszczęsnym dworze i  jego okolicy, a wydarzenia dzieją się tak, jakby ktoś ustawił prędkość na 1.5 zamiast 1.25 podczas odsłuchiwania audiobooka.

„W Waszej ukochanej Grze o Tron są smoki, a one nie istniały.”

Z tym mam największy problem. Że ktoś na samym początku marketingu serialu przyrównał go do GoTa, wejściówkę przygotował w stylizacji inspirowanej, nawet niektórych aktorów dobrał tak, żeby byli podobni. A tak naprawdę całość jest wzorowana na Wspaniałym Stuleciu – tylko z dużo mniejszym budżetem. Czyli dwór i dworskie intrygi, romanse. O bitwach dowiadujemy się, że „król wrócił”. Całość wykonaniem trochę mi trąca Starą Baśnią, tą ostatnią.

„Osobiście apeluję do wszystkich hejterów o niekomentowanie.”

W jednym MUSZĘ oddać honor. Muzyka. Ale przygotował ją Marcin Przybyłowicz, kompozytor którego fani RPG kojarzą z genialnej ścieżki dźwiękowej w Wiedźminie (2, 3 i dodatkach), którego usłyszymy ponownie w Cyberpunku 2077. Więc jest to jakość, do której się przyzwyczaiłam i którą szanuję, choć w wejściówce Korony można usłyszeć motywy Wiedźmina. Ale może znowu zawinił budżet? Podobno ma zostać zwiększony, oby poszła za tym adekwatna jakość.

7 thoughts on “O „hiperprodukcji”, o której każdy musi coś powiedzieć

    1. Żeby przeżyć taki maraton polecam dwie taktyki: albo duża doza pobłażliwości i zajęcie się w tym samym czasie czymś innym, chociażby krzyżówką, albo w większej grupie zorganizowanie drinking game.

  1. Widziałam zaledwie dwa odcinki, ale zgodzę się, że lepiej by wypadło, gdyby były one nieco dłuższe i mniej ich w sezonie. Trochę ubogo wygląda ten serial. Na historii się nie znam, więc dla mnie wielu faktów, które tu przeinaczono, nie widać, są jednak rzeczy tak oczywiste, które nawet laik zauważy. I dziwne, że mądre głowy od scenariuszy nie wpadły na to, by choć trochę się pochylić nad szczegółami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.