Podsumowanie pisarskiego miesiąca – Kwiecień

Ja chyba muszę przestać cokolwiek planować… Bo nie jest to coś, co idzie mi w jakikolwiek zadowalający sposób. W kwietniu trwało Camp NaNoWriMo, o którym pisałam w TYM wpisie. Miałam uczestniczyć w specyficzny sposób. A mianowicie napisać jedno opowiadanie w jeden dzień. Dziesięć tysięcy słów w dwadzieścia cztery godziny. Nie jest to szczególnie dużo, zwłaszcza,

Pani K – Dziewięć

Glyjski przeglądał swoje stare domysły i notatki. Jedną z pierwszych teorii, zanim pismaki nie wymyśliły nazwy dla nowej gwiazdy w mieście, było to, że za całością stoją łowcy organów. Ale teoria wysypała się przy drugiej ofierze, z takim samym schematem. Szybka śmierć i wydłubanie oka.

sztuka_kisielcichocka_pl

Sztuka

Poniższe opowiadanie powstało dzięki jednej z wielu aplikacji dla pisarzy. Ćwiczenie polegało na opowiedzeniu historii po przeczytaniu pierwszego zdania. Aplikacja nie narzucała nic więcej, ani gatunku ani długości. Ot, pisz, co widzisz. Takie ćwiczenia idealnie sprawdzają się dla autorów, którzy jak to określa Brandon Sanderson należą do grupy „discovery writers”, czyli osób, które lubią być