Pani K – Osiem

Krysia odwiesiła fartuch i zdjęła czepek. Wzięła torbę z mięsem i ruszyła w przeciwnym niż co dzień kierunku. Podbiegła na przystanek i złapała autobus. Pół godziny później wysiadła na pętli pod lasem. Podeszła do bramy schroniska i zadzwoniła.

— Krysia! Wchodź, wchodź — strażniczka przywitała się z nią serdecznie. — O, masz skrawki? Kogo tym razem przekupujesz?

— Moja stała klientka chce się dokocić, a Pankracy musi się trochę bardziej zsocjalizować. A reszta — potrząsnęła torbą. — To dla szpitalika. Operacyjnym każda ilość się przyda.

Kobieta pokiwała głową i wprowadziła dziewczynę do środka. Na wybiegu było kilka psów, które od razu podbiegły do kraty, żeby przywitać się z Krysią. Ona przystanęła na chwilę i każdemu z nich dała po kawałku mięsa.

— Musisz brać większą torbę, bo do Pankracego nie starczy — zaśmiała się strażniczka. — Wracam do siebie. Do zobaczenia później.

Krysia pomachała strażniczce i pobiegła do domku dla kotów. Po drodze minęła panią weterynarz i wręczyła jej dużą torbę ze skrawkami mięsa dla pacjentów. W kocim domku była inna wolontariuszka, Olga. Bawiła się z czterema burymi kotami.

— Cześć, Ola — przywitała się z nią Krysia. — Masz, rozdaj. Ja idę do Kracka, może wreszcie znajdzie dom.

Olga skinęła i już po chwili musiała się opędzać od żądnych mięsa kotów.

Krysia weszła do drugiego pokoju, gdzie stały klatki. Jedna była tylko pełna. Czarny kot z odgryzionym kawałkiem prawego ucha cofnął się w głąb klatki. Dziewczyna stanęła dając zwierzęciu chwilę. Spokojnie zaczęła wypakowywać mięso. Gdy zapach wypełnił pomieszczenie, Pankracy zaczął drapać w drzwiczki.

— Nie miaukniesz dziś? — zapytała smutno. — Rozumiem.

Kot cofnął się, ale po chwili znowu drapał próbując przedostać się do źródła zapachu. Krysia ostrożnie podeszła z kawałkiem kurczaka w dłoni. Przysunęła rękę do klatki. Kot ugryzł wbijając się w mięso, ale omijając palce.

— Grzeczny kotek — uśmiechnęła się. — Wyjdziemy na chwilę, co? I dostaniesz kolejny kawałek.

Gdy skończyli zabawę, Krysia wróciła do domu. Na kolację zjadła wyschnięte bułki i popiła herbatą z mlekiem. Usiadła przed elektrycznym kominkiem i zasnęła w fotelu.


Poprzedni

Następny

Dodaj komentarz