Pani K – Siedem

— Zostań na noc — przytrzymał ją za rękę jak mały chłopiec matkę.

Pokręciła głową i pocałowała go w czoło.

— Mam pracę.

— Zapłacę więcej.

— I rodzinę.

Dziewczyna wyszła. Zauważył, że zostawiła na stoliku obok łóżka swoje klucze. Wtulił się w poduszkę, jej zapach jeszcze nie wywietrzał. Jednak sen nie chciał nadejść.

Zadzwonił domofon. Richard poderwał się na równe nogi i podbiegł otworzyć. Jednak szybko się zreflektował i stanął pod drzwiami z nonszalancką nieuwagą.
Przed wejściem stała dziewczyna w szarym płaszczu z kapturem. Wyminęła go bez słowa w drzwiach.

— Angie przysłała koleżankę — starał się nie zabrzmieć na rozczarowanego. — To miłe z jej strony. Jak się nazywasz?

Dziewczyna rozpięła płaszcz i ściągnęła kaptur. Rude włosy ożywiły jej bladą twarz. Miała na sobie zwykłe dżinsy i jednokolorową szarą bluzkę. Jedyne, co ją wyróżniało to designerski pas ze zdobioną pochwą.

Richard przyjrzał się zdobieniom i cofnął się o krok.

— Myślałem, że to pomyłka… — wysapał rozglądając się rozpaczliwie naokoło. — To na pewno pomyłka. Powiedz. To pomyłka!

Rzucił się do ucieczki w stronę swojej sypialni.

Wskoczył na łóżko i zawinął się kołdrą. Starał się uspokoić oddech i nasłuchiwał kroków, ale nic nie słyszał. W końcu odważył się wyjrzeć spod kołdry.
Dziewczyna stała w progu ze skrzyżowanymi ramionami.

Krzyknął przerażony i zaczął tarmosić się z szafką nocną. Wyjął z niej mały sejf i trzęsącymi rękoma próbował wprowadzić kod.

— Panie Olfe, już czas — nie słyszał kiedy podeszła do łóżka.

A zamek nie chciał puścić.


Poprzedni

Następny

Dodaj komentarz