Pani K – Trzynaście

Spis treści

Krysia kroiła szynkę na maszynie. Plasterek po plasterku. Gdy skroiła ich odpowiednią ilość zabrała całość na wagę. Idealnie skrojone sto gramów. Zapakowała i nabiła na kasę.

— I jeszcze może żołądki — pani Natalia poprawiła torebkę na ramieniu. — Krysiu, słyszałaś już co się stało?

Dziewczyna pokręciła głową. Nałożyła porcję i spojrzała pytająco na klientkę.

— Starczy. No o zabójstwie profesora mówię! Przecież to był mój sąsiad! Taki dobry człowiek. Uczciwy i sprawiedliwy. Co za tragedia.

Krysia przytaknęła i zapakowała zakupy.

— To wszystko — uśmiechnęła się pani Natalia, po czym zapłaciła. — Straszna tragedia.

Krysia zerknęła na zegarek i chciała zamknąć, ale wszedł elegancki mężczyzna w czarnym płaszczu. Rozglądając się pogładził wąsa.

— Nie spodziewałam się pana u mnie w pracy — powiedziała Krysia cierpko. — Co podać?

— Pasztetowej.

— Ile?

— Osiemdziesiąt gram.

Krysia odkroiła jedno pęto i rzuciła na wagę. Wskazywała równo osiem i pół dekagrama. Dziewczyna spojrzała pytająco na mężczyznę.

— No nie, chodziło mi o równe osiemdziesiąt — pokręcił głową. — Gdy coś zlecam, to chcę, żeby wykonanie było adekwatne.

— Będzie bez szwa — burknęła dziewczyna i szybko odcięła końcówkę, waga nawet nie drgnęła. Gdy Krysia zabrała odcięty fragment licznik zmienił się na osiem deko. — Zadowolony klient?

— Jak najbardziej — uśmiechnął się mężczyzna. — Dziękuję.

Wziął zakupy i wyszedł z masarni.

Krysia wreszcie mogła zamknąć sklep i wrócić do domu.


Poprzedni

Następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.