Podnieś rękawicę – część pierwsza

Mam dla was kolejny fragment ze świata Oblatywaczy. Ten ma 4 odcinki, kolejny pojawi się za tydzień. Wszystkie pozostałe teksty możecie znaleźć pod tym linkiem.


Podnieś rękawicę

Część 1

Zdjął rękawice i hełm z głowy. To był trudny mecz. Ostatni tego typu rozegrał przed pierwszą olimpiadą w jakiej uczestniczył. A to było dwanaście lat temu. Dwanaście lat dominacji, które pozwoliło zebrać mu sporą rzeszę fanów i oficjalnych sponsorów. Jeśli zamierzał utrzymać zwłaszcza tych drugich będzie musiał zainwestować w lepszy sprzęt, bo może nie przejść eliminacji do oficjalnych rozgrywek. Już w zeszłym roku proponowano mu wszczepy poprawiające psychometrię. Ale do tej pory wygrywał z wszystkimi poprawionymi. Wszczepy wcale nie poprawią jego możliwości.

Tak przynajmniej myślał przez ostatni rok. A teraz był jednym z ostatnich zawodników w oficjalnej lidze, który nie wykorzystywał bioniki przy swojej pracy. A MedEx chciał mu już dawno zafundować najświeższe poprawki. Żaden z zawodników nie będzie miał takiej koordynacji i refleksu jak on, gdy zdecyduje się podpisać kontrakt – tak przynajmniej twierdzili specjaliści. Jego menadżerka, kuzynka Alice, zrobiła dogłębną analizę ryzyka i z jej wyliczeń wynikało, że straci raptem 1,3% fanów i może sto tysięcy rocznego przychodu, który zrekompensuje pensja od MedExu ze sporą nawiązką. Chwilowy spadek po wygranej olimpiadzie przyniesie potrójny wzrost przychodu. Dość, by pomyśleć o emeryturze. Ale Max nie planował odkładać rękawicy na półkę, jego celem było ustanowienie rekordu wygranych niemożliwego do pokonania co najmniej przez pięćdziesiąt lat. Dopiero wtedy pomyśli o emeryturze.

Zapis rozgrywki znalazł się już na jego koncie, wszystko okraszone profesjonalną analizą trzech komentatorów, specjalnego algorytmu, który napisali razem z Alicją przed poprzednią olimpiadą oraz około miliardową rzeszą fanów, co dawało coś koło dziesięciu milionów komentarzy po każdym meczu. Na szczęście nimi też zajmował się algorytm, bo ani Max ani Alice nie mieli czasu na rozmowę z każdym z miliarda fanów. Poza oficjalnymi konwentami rzadko kiedy Max sam coś publikował pod meczem, oficjalne stanowisko to była działka kuzynki. Co innego vlogi z życia codziennego.

Analizą zajmie się później, teraz przerwa. Przeszedł się po pokoju odkładając na miejsce sprzęt i wyłączając jednostkę centralną. Nienawidził bałaganu w sprzęcie, wszystko musiało leżeć na swoim miejscu. Co innego reszta jego kwatery, gdzie królował bałagan i brudne talerze. Gdyby nie specjalny abonament na usługi utylizacji odpadów, po miesiącu tonąłby w stosie śmieci, bo nigdy nie pamiętał o poszczególnych dniach segregacji.

– Max, za pół godziny masz spotkanie ze sponsorami – upomniał go głosem Alicji kalendarz.

Westchnął i poszedł pod prysznic. Podkręcił perlator i puścił zimną wodę. Powietrze oszukiwało skórę na tyle, że miał wrażenie letniej kąpieli. Choć chyba lepszy efekt osiągnąłby zanurzając się po prostu w lodowatym wiadrze. Ale taka ilość wody była niemożliwa do wykorzystania przez dziesięć minut. Musiałby pozostać bez wody przez dobę, dopóki filtry nie odzyskałyby reszty. Wszystkie zabezpieczenia w mieszkaniu były dostosowane do oszczędzania. I to nie był wymysł jego czy Alice. Naprawdę nieliczni w Układzie Centralnym mogli sobie pozwolić na marnotrawstwo wody. Jak na przykład członkowie zarządów największych korporacji. Nawet te mniejsze musiały być oszczędne. Nawet urzędnicy nie mieli nieograniczonego dostępu do wody, a podobno sam Naczelnik korzystał z wody głównie do picia, a w celach higieny stosował odpowiednie odkażacze. Wszystko po to, by dawać obywatelom dobry przykład. A obywatele starali się czerpać z tego przykładu, tylko czasami musieli spędzić parę minut z własnymi myślami pod prysznicem, jak Max dziś.

Miał w końcu podjąć jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu. Jedną z tych nieodwracalnych. I bez możliwości testowania przedtem. Tego ostatniego najbardziej żałował. Że będzie musiał sprawdzić na własnej skórze czy warto i do końca życia użerać się z konsekwencjami.
Gdy wybierał strój na spotkanie, zaczął dzwonić dzwonek do drzwi. Alicja już czekała.


Następna część

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.