Stare nie jare – recenzja „Dla każdego inny raj” Janusza Szablickiego

Jak widzieliście może na moim Instagramie, czytałam w wakacje „Dla każdego inny raj” Janusza Szablickiego. Tknęło mnie coś, że w sumie jest kilku autorów, z którymi miałam znikomy lub żaden kontakt i wypadałoby nadrobić zaległości. Poniżej przedstawiam swoje luźne przemyślenia po lekturze (nie martwcie się, notatki robiłam na bieżąco, a że ta notka pojawia się dopiero dziś, pisałam na Facebooku co i jak), bo recenzją tego nie można nazwać.

„Misja”

Czyli dobry polityk to ten, który nie chce wygrać.

Za bardzo przyśpieszone zakończenie. Takie „Dobra, zrób se aborcję, to cię odeślemy”. Mogę się założyć, że gdyby głównym bohaterem była kobieta, takie zakończenie nie wchodziłoby w ogóle w grę. To jest dokładnie to, z czego się śmieją feministki: „gdyby w ciążę zachodzili mężczyźni, pigułki PO byłyby obowiązkowe”.

Nie wiem, czy autor zastosował takie rozwiązanie właśnie jako formę komentarza społecznego czy raczej po to, żeby skończyć tekst.

Język, a co za tym idzie, styl narracji w tym opowiadaniu jest w irytująco protekcjonalny sposób męczący. Co ciekawe, podobnym językiem w podobnym czasie pisał Zajdel w Limes Inferior czy Lem w Wizji Lokalnej. Mimo że ten ostatni w swoich innych dziełach, a zwłaszcza w opowiadaniach, używał języka przyjemniejszego w odbiorze. Nie jestem językoznawcą, ale intryguje mnie to. Znak czasów? Jeśli ktoś z was wie coś więcej, będę wdzięczna za wyjaśnienie.

„Alternatywa”

Czyli „Horizon Zero Dawn” (taka bardzo fajna gra, polecam) trochę inaczej.

Początkowo myślałam, że jest to opowieść o zamierzchłych czasach, gdy powstawał nasz gatunek, ale jedna wzmianka o Wielkim Rumowisku połączyła mi w głowie kropki z legendami o Laborach i już wiedziałam, co to za historia. Źle się czyta stare teksty współcześnie, bo to, co zaskakiwało kiedyś, jest obecnie oczywistością.

„Zawsze będziesz sobą”

Klonowanie w pierwotnej postaci wierzące, że geny decydują o wszystkim. Puenta: zdradza ją tytuł. Zupełnie nie zgadzam się z tą wizją klonowania, ale… szacunek pionierom itd. Skąd mogli wiedzieć, że bliźnięta jednojajowe to dwie różne osoby? 😉 Tak samo nie zgadzam się z wizją „Modyfikowanego Węgla” (pal licho styl), ale swoją własną jakoś niedługo postaram się opisać w formie bardziej dobitnej niż opowiadanie (może felieton, dawno ich nie pisałam).

„Rekompensata”

Wiara to „dar” od obcych, którzy… pardon my french… zjebali, wrócili naprawić błędy i po średniowieczu nastąpiło odrodzenie. Ten wątek był ciekawie przedstawiony w jednym odcinku Stargate SG-1, jakby wyglądał nasz świat, gdyby nie wydarzyło się średniowiecze.

Tytułowy „Dla każdego inny raj”

Oj, seksizmie, czemu… To opowiadanie najbardziej mi się nie podobało. Nic nie sugerowało końcowego zwrotu akcji, pomimo że autor używa tu narracji pierwszoosobowej. Mógł uczyć się od Christie.

Podsumowując moje nadrabianie klasyki

Niektóre rzeczy po prostu starzeją się źle. Można do nich zerknąć, żeby wiedzieć/znać, ale nie ma co spodziewać się nie wiadomo jakiej literatury. Z jakiegoś powodu najbardziej znane zostaje tylko kilka dzieł na przestrzeni czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.