Pani K – Dziesięć

Wdowę po Pruszko podjął w swoim gabinecie. To, że w ogóle podczas tej sprawy dostał własne pomieszczenie było początkowo ciekawą nowością. Teraz brakowało mu podrzucających różne głupie pomysły kolegów. Jak głupie by nie były, pomagały mu odblokować się i pójść w nowym kierunku.

Pani K – Dziewięć

Glyjski przeglądał swoje stare domysły i notatki. Jedną z pierwszych teorii, zanim pismaki nie wymyśliły nazwy dla nowej gwiazdy w mieście, było to, że za całością stoją łowcy organów. Ale teoria wysypała się przy drugiej ofierze, z takim samym schematem. Szybka śmierć i wydłubanie oka.

Pani K – Sześć

Król życia, Richard Olfe, zaparkował swoje sportowe auto w podziemnym garażu pod jednym z najnowszych apartamentowców w centrum miasta. Wsiadł do windy, włożył klucz i wcisnął ostatnie piętro. Dźwig wjechał nie zatrzymując się na innych piętrach, a Olfe pogwizdywał pod nosem jeden z ostatnich hitów zasłyszanych w radiu.