Angielska sielanka – recenzja “Morderstwo ma motyw” Francisa Duncana

Rzadko kiedy mam możliwość przeczytać nowości wydawnicze. Ostatnio w ogóle ciężko mi idzie znajdywanie czasu na porządne sesje czytelnicze W OGÓLE. I o ile książka, którą ostatnio czytałam nowością jako taką nie jest (jej autor nie żyje już 30 lat, a pierwsza publikacja była w 1947 roku), o tyle jej najnowszy przekład na polski jest świeżynką.

Co ciekawe, jest to oficjalnie pierwsza napisana książka z serii, ale wydana przez Zysk i Ska zostaje po zeszłorocznym “Morderstwie na święta”, więc polski czytelnik zdążył już poznać głównego bohatera.

Co na to Królowa?

Wychowałam się na kryminałach napisanych przez Agathę Christie i zwabiona stwierdzeniem “brytyjski kryminał w stylu” nastawiłam się na coś podobnego do przygód mojego ulubionego Belga. Mordecai Tremaine zweryfikował moje podejście na samym początku. Wprawdzie maniera językowa obecna w kryminałach Christie też się u Duncana pojawia, jednak postacie detektywów są bardzo różne. Choć zarówno jeden jak i drugi pełen jest dziwactw. No i prowadzenie powieści jest inne. Podobieństwa kończą się na podstawowych elementach: główny bohater jest ekscentrycznym detektywem, a autorem jest mieszkaniec Królestwa z podobnych czasów, więc siłą rzeczy przedstawia podobne wzorce kulturowe. No i jest to kryminał, ale do tego jeszcze wrócę.

Coś o czasie, kiedy to było?

Co podoba mi się w tego typu kryminałach to ich lekko ponadczasowy styl. Czytam i nie wiem, czy akcja dzieje się w latach 30, 40, 50 czy 60 XX wieku. Fakt, można doszukać się fragmentów, które sugerują epokę, ale nie jest ona istotna. Dzieje się kryminał i ja się w niego zagłębiam. Ale, jest coś, co mi przeszkadza.

Trochę polityki – panie, miarkujcie się

To, co mnie bardzo uderzyło, to to, jak bardzo z tekstu autora łatwo odczytać jego poglądy polityczne. Duncan był konserwatystą i muszę przyznać, że poczułam to już na samym wstępie. A im więcej postaci kobiecych wprowadził w tekst, tym bardziej mi to przeszkadzało. Ja wiem, że kiedyś czasy były inne, a czytam klasyka, ale współczesny czytelnik może mieć z tym problem. Dlatego wolę uprzedzić. Co nie zmienia faktu, że sama historia jest przyjemna i fanom klasycznego kryminału szczerze ją polecam. A jeśli dopiero zaczynacie z tym gatunkiem, to miejcie na uwadze właśnie to, że jest to klasyk napisany w innych czasach.

Klasyczny kryminał

Żeby nie było, “Morderstwo ma motyw” to kryminał pełną gębą, taki wzorcowy. Mamy ciche i spokojne miejsce, w którym nic się przecież nie dzieje oraz barwne postacie jej mieszkańców. Cytując dr. House’a “Wszyscy kłamią”. Czytelnik może razem z detektywem amatorem zgłębiać się w meandry relacji i sekretów Dalmering i próbować wychwycić wskazówki rzucone tu i ówdzie. Zaprawiony fan kryminału od razu pozna tropy, od których aż się roi i zakończenie nie będzie dla niego zaskoczeniem… Czyżby?

Jeśli uważacie, że zjedliście zęby na kryminałach, a do tej pory nie mieliście okazji poznać tej przygody byłego sprzedawcy tabaki, mam dla was wyzwanie, zgadnijcie jaki motyw miał morderca przed jego ujawnieniem. A może odkryjecie wcześniej co jeszcze skrywa Dalmering?


Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka. A sami możecie przeczytać “Morderstwo” po premierze, 20 maja 2019.

“Morderstwo ma motyw” Francis Duncan
Tytuł oryginału: Murder Has a Motive
Tłumacz: Tomasz Bieroń
Stron: 312
E-book: tak

1 thought on “Angielska sielanka – recenzja “Morderstwo ma motyw” Francisa Duncana

  1. Sięgnę po książkę.Już zapisałam.Uwielbiam kryminały.Agatka była super.Jestem ciekawa,co tak bardzo wpływa na emocje czytelnika.czy na pewno polityka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.