PANIK - K.A.Kisiel-Cichocka kisielcichocka.pl

Pani K – Dwadzieścia jeden

Spis treści

Krzysztof Mauree dopił ostatni łyk zimnej kawy i przestał wyglądać przez okno. Skupił swoją uwagę na mrugającym na ekranie kursorze edytora tekstu. Pusta strona zaczęła nabierać kształtu. Odstawił filiżankę obok komputera i zawiesił palce nad klawiaturą niczym pianista rozpoczynający koncert i na chwilę wstrzymał oddech.

Kelnerka przemknęła obok jego stołu i zabrała pustą filiżankę. Uśmiechnęła się do niego szeroko. Kilku fanów z drugiej strony sali co chwila wskazywało na niego i coś mówiło. Postanowił wykorzystać ten moment i zaczął opisywać to, co widzi. Śliczną, młodą kelnerkę, która czeka na koniec zmiany, żeby pobiec do swojego narzeczonego, który czeka pod wejściem. To, że zapach kawy był już zbyt męczący po tylu godzinach, a dziewczyna myślała tylko o tym, żeby przytulić swojego chłopaka.

Krzysztof przerwał na chwilę, gdy dostrzegł przechodzącą za oknem rudą dziewczynę. Jej włosy kontrastowały z pluchą panującą na zewnątrz i nijakim płaszczem, w który była ubrana. Pisarz był pewien, że to będzie jego kolejna bohaterka. Szła w taki szczególny sposób, że nie mógł od niej odwrócić wzroku. Jakże się ucieszył, gdy weszła do kawiarni. Jak na jego standardy była młodziutka, młodsza od jego fanów. Choć może przez niespodziewany kolor włosów trochę ją odmłodnił. Próbował wyobrazić sobie, czym się zajmuje w życiu codziennym. Zakładał, że jest jakąś studentką, choć raczej niezbyt chętną na imprezowanie. Bardziej skupiała się na sukcesach naukowych niż towarzyskich. A może się mylił? Może jego studentka była tylko szarą myszką podczas doboru ubrania? Może tak naprawdę całe noce spędzała na parkiecie? Bardziej mu odpowiadało do kreacji, którą planował dla niej stworzyć. Szara mysz w nocy przeistaczająca się w demona parkietu. Albo była romantyczką, której życie uczuciowe nie chciało się udać? Ona poszukiwała księcia z bajki, a otaczali ją sami pachołkowie? Nie. Jego bohaterka nie mogła być jednowymiarowa.
Usiadła przy stoliku obok. Nie zamówiła niczego i rozglądała się po sali wyraźnie oceniając, to co się dzieje naokoło. Machnął na kelnerkę.

— Herbatę dla sąsiadki — szepnął jej do ucha.

To był impuls, ale musiał zobaczyć, jak zareaguje jego bohaterka, zanim zdecyduje ostatecznie jaką jej przydzieli rolę.


Poprzedni

Następny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.