Piątka z plusem – wywiad z Anną Partyką-Judge

Pamiętacie poprzedni wywiad, ten z Hanną? Dziś mam dla Was rozmowę z Anią, z którą się znamy z jednej z grup literackich już od jakiegoś czasu. Ania ma na swoim koncie powieści takie jak “Puzzle”, “Monopoly – gra o wszystko”, liczne wiersze czy ostatnią nowość “Na krawędzi uczuć”.

1. Jakie były Twoje literackie początki?

Wyobraź sobie nastolatkę, która dużo czyta i przepuszcza wszystko przez maszynkę emocjonalnego dojrzewania… To ja.

Mając lat kilkanaście zaczęłam pisać „wiersze”. W cudzysłowie, ponieważ sądziłam, że je piszę, ale teksty jakie wówczas powstawały trudno nazwać poezją. Może raczej było to poezją emocjonalną dojrzewającej dziewczynki. Z ogromna wyobraźnią i nadwrażliwością na otaczający , obcy świat. Kiedy miałam lat niespełna czternaście wzięłam udział w konkursie literackim organizowanym przez Klub literacki „Na wyspie” w Świnoujściu. Nagrody nie zdobyłam, ale zaproszono mnie do wstąpienia w szeregi klubowiczów. Tak się stało.

Już jako dorosłą osobę, ówczesna Pani Prezes zaproponowała mi przejęcie obowiązków. Pod jej czujnym okiem prowadziłam poetyckich wyspiarzy przez szereg lat.

Traktowałam i tę działalność i samo pisanie niezwykle poważnie. Rozwijałam swoje umiejętności, słuchałam, czytałam i uczyłam się.

Pisanie beletrystyki przyszło do mnie od kiedy zamieszkałam w Hiszpanii i zawiesiłam swą aktywność zawodową. Poezji nie zarzuciłam. Zajmuje specjalne miejsce w moim sercu.

2. Pamiętasz swój pierwszy tekst? Zacytujesz fragment?

Nie pamiętam swojego pierwszego z pierwszych tekstu. Natomiast pamiętam pierwszy, jaki ukazał się na łamach tygodniowego dodatku literackiego „Spojrzenia” w lokalnej gazecie. Był to tekst o buncie dorastającej osoby (wiadomo, kto był podmiotem lirycznym!), protest na otaczającą nas miałkość i obłudę. Niczym opozycjonistka odwoływałam się w nim do noszenia uniesionej odważnie głowy, mimo przeszkód czy niepowodzeń.

Nie zacytuję go teraz dokładnie, ponieważ po tylu latach pamiętam jedynie jego sens.

W ubiegłym roku, podczas spotkania autorskiego w świnoujskiej bibliotece, jedna z pracownic przyniosła mi… zalaminowany ów wiersz wycięty z tamtejszej gazety!! Popłakałam się. Wiersz pozostał jednak w bibliotece.

3. Jak wygląda Twój pisarski dzień?

Wiem, jest wielu pisarzy wiele pisarek, które mają swój ustalony rytm pracy. Nie mogę sobie na to pozwolić, choć od jakiegoś czasu nie pracuję już zawodowo. Wszystko z racji tego, iż zajęłam się chorym mężem.

Staram się znajdować codziennie czas na pisanie, poprawianie, skreślanie, poszukiwanie, czytanie itd. W procesie twórczym potrzebuję jedynie ciszy lub spokojnej muzyki. Muszę mieć komfort własnej przestrzeni. Nie mam swojego biurka. Za to niezwykle wygodny fotel, koniecznie coś do picia. Zazwyczaj jest to zwykła woda.

Często się zdarza tak, że muszę wyrwać się z aktualnie kreowanego świata, bo życie, codzienność domaga się mojej atencji. Nie lubię tych chwil. Nie mam jednak innego wyjścia.

W torebce zawsze mam ołówek lub długopis, a najlepiej jak jest ich kilka, oraz notes. Gdziekolwiek jestem, łapię i spisuję przelotne myśli, spostrzeżenia. Nie wolno im uciec.

4. Kto cię inspiruje?

Wiele osób o to pyta. A inspiracją jest samo życie. Jeśli uważniej spojrzysz, posłuchasz… dostrzeżesz całe mnóstwo inspirujących osób czy zdarzeń. Podczas samego pisania, kiedy już mam temat, inspirująca jest muzyka. Kocham dźwięki, harmonię. Tę wewnętrzną również.

5. Self-publishing czy tradycyjne wydawnictwo?

Nie chciałabym niczego sugerować. Każdy piszący musi samodzielnie dokonać wyboru, gdyż selekcja jest zależna od indywidualnych potrzeb i możliwości.

Zaczęłam z wydawnictwem. Moja pierwsza książka „Puzzle” została wydana w wydawnictwie „Dygresje”. Nie jestem teraz z tego zadowolona. Nie miałam doświadczenia, nie umiałam rozmawiać z wydawcą. Książka wyszła z wieloma błędami. Cóż, człowiek się na błędach uczy!

Drugą powieść postanowiłam wydać z innym wydawnictwem. Czułam się znacznie bardziej zaopiekowana. Korekta i redakcja tekstu przebiegła rewelacyjnie. Byłam zadowolona. Niestety mocno kulała reklama, a co za tym idzie i sprzedaż. Mimo osobistych starań, szło jak po grudzie.

Kolejną powieść postanowiłam powierzyć dużemu wydawnictwu. Odważyłam się, ponieważ wiadomo jak to z nimi jest. Mają ogromne obłożenia.

Jakież było moje zdziwienie kiedy po dwóch czy trzech tygodniach otrzymałam odpowiedź twierdzącą! Później sam proces wydawniczy potrwał trochę, ale efekt jest znakomity. „Replika”, bo o tym wydawnictwie mowa, rozsyła moją powieść do wielu recenzentek, blogerek i dzięki temu pojawiają się coraz to nowe opinie oraz konkursy. Sama także wiele robię w kwestii reklamy. Jest to nieodłączny element działalności pisarskiej. Trzeba o sobie rozgłaszać światu, bo się zginie w tłumie.

Jestem otwartą osobą, uwielbiam spotkania autorskie i zwykłe pogaduchy z czytelnikami. Niestety, pobyt za granicą przeszkadza w regularnych tego typu spotkaniach.

Plus: Gdzie można Cię znaleźć w sieci

I poprzednią wypowiedzią doszłam do wyjaśnienia dlaczego i gdzie jestem w sieci? Zresztą, w dzisiejszych czasach to nieodłączna metoda działania.

Nie prowadzę bloga, ale stronę FP na Facebooku, jestem także na Instagramie.

Serdecznie zapraszam i dziękuję za zaproszenie do rozmowy.
https://www.facebook.com/www.annapartykajudge.eu/
anialion131159 – to mój instagramowy nick

Dziękuję, Aniu, za odpowiedzi. Sama zasiadam do czytania “Na krawędzi uczuć” i pewnie wrócę z recenzją.

4 thoughts on “Piątka z plusem – wywiad z Anną Partyką-Judge

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.