Camp NaNoWriMo – dzień 13

Powinnam płakać, bo pogoda się popsuła. Ale tego nie zrobię, tylko nadrobię pisanie.

Korzystając z bardzo długiej drzemki podczas ulewy napisałam ciąg dalszy. Pewnie na kompie byłoby więcej, ale i tak jestem zadowolona. Pojawia się tu trochę hmm… popkultury chyba. Miłej lektury.


Szafirowa (3.0) – odcinek 12

“Gość” wyglądał na skrzyżowanie okolicznego włodarza z pasterzem. Wełniana kurta przykrywała skrojoną na miarę, białą koszulę, a czerwone spodnie podtrzymywał skórzany pas ze srebrną sprzączką. Na palcach miał pierścienie, a długie, ciemne włosy, związane wstążeczką wystawały spod zdobionej czapy. Przy pasie przyczepioną miał drewnianą laskę kształtem przypominającą siekierkę. Rozsiadł się niedbale na jednym krześle, nogi w skórzanych butach z wytłoczonymi wzorami położył na drugim. Karczmarz od razu postawił przed nim piwo.

Gdy wszedł, kilkoro z pozostałych bywalców karczmy skłoniło się mu, a jedyna dziewka karczemna spłoniła rumieńcem i pobiegła do kuchni zawstydzona.

Bruno próbował oszacować swoje szanse, ale doszedł do wniosku, że w przypadku złego obrotu spraw podczas rozmów, nie ma szans na wygraną. Dwóch podobnie bogato ubranych pasterzy, których dopiero teraz zauważył, siedziało przy stoliku obok. Trzeci wszedł chwilę potem.

Marie zdawała się przysypiać po sutym posiłku. Kupiec nie próbował jej wyprosić, więc Bruno tym bardziej nie zamierzał tego robić. Nie za bardzo wiedział, co ma podczas rozmów robić, więc starał się nie zwracać na siebie uwagi.

Po dość zdawkowym powitaniu, kupiec przytoczył historię, która przytrafiła im się w poprzedniej karczmie odpowiednio ubarwiając jej zakończenie. Według jego słów ledwo uszli z życiem z olbrzymiego pożaru, który strawił prawie całą wioskę.

– I co? – “gość” odstawił pusty kufel. Nie wyglądał, jakby historia kupca zrobiła na nim jakiekolwiek wrażenie. – Będzie czy nie będzie?

Kupiec nie zraził się. Dalej wyglądał jak cudownie ocalały i przemęczony podróżnik.

– Nie prowadziłbym interesu tyle lat, gdybym nie uratował choć części towaru… Ale jakoś będziemy musieli odrobić straty…

– Dobra, dobra – pokręcił głową tamten. – Mało na nas nie zarabiacie. Ciesz się pan, że w ogóle.


Więcej? Sprawdź tu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.