Camp NaNoWriMo – dzień 14

Chyba zaczynam łapać nowy rytm. A i współlokatorzy dają mi chwilę spokoju w ciągu dnia.

Dzięki temu i dzięki temu, że moja komórka zaczyna szybciej podpowiadać prawidłowo odmienione słowa (ma prawie rok, może w końcu się nauczy, poprzednia potrzebowała czterech lat) pisanie na telefonie nie jest taką mordęgą. Ale brakuje mi mojego komputera. I normalnego internetu.


Szafirowa (3.0) – odcinek 13

Bruno poprawił się na krześle. Taki ton głosu zapowiadał kłopoty. Zerknął na kupca, ale ten nie wyglądał na speszonego czy zaniepokojonego. Spokojnie wypił łyk swojego miodu. Odstawił kufel i zatarł dłonie.

Jurek, znamy się już trochę. Ty i twoi kompani jesteście prawie jak rodzina, a w rodzinie trzeba sobie pomagać. Postaw się w mojej sytuacji… a jeśli nie będę mógł sobie pozwolić na kolejny raz?

Nie jesteście jedynym kupcem na tym szlaku.

Może. Ale czy inni kupcy tak bardzo podzielają wasz zapał w sprawie? Wielu z nich daliście się we znaki…

Tamten spasował.

Niech wam będzie. Zawsze macie sprawdzony towar, to raz możemy przepłacić.

Bruno zdziwił się, jak gładko poszła pozostała część rozmowy. Spodziewał się co najmniej lekkiego mordobicia ze strony zapalczywych “pasterzy”, ale słowem się nie odezwali, gdy ich szef negocjował cenę. Wojownik dalej nie wiedział, o jaki towar chodziło. Nie pamiętał, co było nielegalne w tej krainie. Była jedną z pierwszych włączonych do Imperium po ekspansji ponad sto lat temu i wydawała się dobrze zasymilować. Mało kto korzystał ze starego języka.


Dalej? Wejdź tu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.