Camp NaNoWriMo – dzień 7

Chyba muszę się przestać łudzić, że kiedykolwiek będę w stanie pracować podczas Campa tak samo intensywnie jak podczas listopadowego NaNo…

Miałam bardzo ambitne plany, ale też w głowie wizję, że wszystko może pójść nie tak, bo po prostu zabraknie mi doby. Dziś zabrakło. Oprócz doby to rąk do pracy i kończę pakowanie w momencie, gdy powinnam już odsypiać, żeby mieć siłę i chęci na podróż z samego rana….

Znamy się jak łyse konie

Ale udało mi się pomyśleć o Szafirowej ciepło. W końcu tyle lat się znamy, a ona i tak zdołała mnie zaskoczyć. Dziś krótko, ale lepiej tak niż w ogóle.


Szafirowa (3.0) – odcinek 6

Gdy się posilił, Bruno zauważył, że do karczmy wszedł starszy kupiec. Dołączył do ich stolika i uśmiechnął się w stronę otyłego mruka, który ich obsługiwał. Tamten machnął brudną szmatą i wrócił na zaplecze.

— Jak tam, chłopcze? Najedzony?

— Tak, zaraz mogę pójść pilnować wozu — zaoferował się wojownik.

— Spokojnie, najpierw trzeba trochę poobserwować. Hans na razie sobie poradzi, a mnie się przyda towarzystwo przy rozmowach.


Ciekawi dalszego ciągu? Śledzcie ten link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.