solo_kisielcichocka_pl

Dalej idę sam – recenzja “Solo”

Hype na Star Warsy, mimo że trochę już rozwodniony, dalej trwa. Wprawdzie ostatni film wyszedł daawno temu, nawet na VOD można go było obejrzeć wcześniej, ale dopiero teraz udało mi się go obejrzeć.

I w sumie po części dlatego, że nie porwał mnie jakoś szczególnie. Obejrzałam początek i miałam podejście “meh”.

No, ale da się

Potem stwierdziłam, że wisi mi tak na VOD nieobejrzany, zaraz go pewnie zdejmą, to domęczę przy kolejnej nocnej sesji. I tak nie mogę spać od 3 do 4. No i potem jakoś tak poszło. Z “Solo” jest takie skrzyżowanie “Gwiezdnych Wojen “z “Ocean’s Eleven” i… “Drive”, a nawet parę smaczków rodem ze “Starship Troopers” też znalazłam. Więc film da się obejrzeć i co ciekawe aktor też ładnie daje radę. Choć jako nastolatka nigdy nie miałam crusha na Hana, więc może dlatego jestem bardziej liberalna jeśli chodzi o aktora. Jest ok.

Solówa

Bardzo, ale to bardzo mi się nie podoba origin nazwiska Hana. No ludzie, bardziej z dupy to są tylko listy z ZUSu. Jak nie mieli fajnego pomysłu, to po co wymyślali cokolwiek dla czegokolwiek?

A tak poza tym, to ok. Kilka rzeczy zgrzyta, kilka jest fajnych. Da się obejrzeć, ale bez szału. Nie jest to też zły film. Ot, po prostu film do obejrzenia, żeby spędzić miło czas.

Ale jedna rzecz zostaje i kij ci w oko wersjo remastered sago “Star Warsów”:

Han strzela pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.