camp31_kisielcichocka_pl

Camp NaNoWriMo – dzień 31 – TGIO i podsumowanie lipca

Miał być filmik, ale na balkonie suszy mi się pranie, a przy biurku nie mam lampy, więc popiszę.

Miałam bardzo ambitny i konkretny plan na lipiec i Camp NaNoWriMo. Nawet rozplanowałam sobie warianty, w przypadku, gdy będę miała gorszy dzień na pisanie. Ale wyszło jak zwykle.

Wchodzimy – wychodzimy

Plan był prosty, piszę, ile się da i zobaczymy, czy z Szafirowej coś będzie. Jakoś po pierwszym tygodniu zgubiłam wątek, a potem odechciało mi się pracować nad postaciami. Brnęłam w całość dalej, no bo jeszcze jest trochę czasu, jeszcze może przeżyję kryzys. Ale ostatecznie się poddałam.

Ale ten eksperyment pozwolił mi też na sporo przemyśleń. Wiem, że potrzebuję NaNo, ale do pełni szczęścia brakuje mi spotkania z innymi pisarzami. Bez nich jakoś tak trudniej mi się skupić na projektach. W kwestiach technicznych, codzienne podsumowania pisania nie mają sensu. Raz w tygodniu i starczy. Bo w pewnym momencie czułam się, jakbym codziennie siadała do upierdliwego raportu, a przecież byłam na wspaniałym wyjeździe i powinnam się zrelaksować.

Za to powstało tyle wpisów, że przez całą historię bloga chyba tylu nie opublikowałam (kwestię, jak to wpłynęło na statystyki, pominę, bo już to poruszałam w jednym ze wpisów).


Lista postów z tego miesiąca:

Campowe

Recenzje

Inne

3 thoughts on “Camp NaNoWriMo – dzień 31 – TGIO i podsumowanie lipca

  1. Niestety czasem tak jest, że nie idzie i już. 😦 Powodzenia w sierpniu!
    Podziwiam te codzienne sprawozdania, jak bym tak nie umiała. Też robię tylko raz w tygodniu.

    1. Źle się zabrałam. Trzeba było sprawozdania zostawić na relację wideo. Ale trochę mnie brak zasięgu ograniczył…

  2. Mnie też w różnych wyzwaniach brakuje innych, kogoś z kim można się dzielić i kto z tobą się dzieli. Ty czytasz jego, on czyta ciebie. Przekazujecie sobie, co wam się podobało, co nie. Bez tego jest ciężko. Takie pisanie dla siebie i do siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.